|
360˚
(czyli do koluśka ... hej)
Ruszyliśmy z portu niedługo przed zmierzchem. Postawiliśmy żagle i zapalili lampy nawigacyjne. Powoli ale nieubłaganie noc ogarniała wszystko dokoła. Gdy zmierzch ustępował ciemnościom, zaczęły wyłaniać się różne światła: miasta na brzegu, mrugające portowe i przede wszystkim nawigacyjne innych statków.
Ponieważ rejs był szkoleniowo stażowy, i prawie wszyscy łaknęli wiedzy, więc dzieliłem się nią ile tylko jej znałem. W pewnej chwili po prawej stronie naszego jachtu, co prawda w dość znacznej odległości ale i tak widok nieciekawy, pojawił się zestaw świateł: zielone, na prawo od niego czerwone, a dokładnie pomiędzy nimi, lecz nieco wyżej, dwa białe, jedno nad drugim. Padły pytania: co to takiego? Zacząłem zatem objaśniać, iż statki o długości powyżej pięćdziesięciu metrów obowiązane są świecić zielone światło z prawej burty, czerwone z lewej, świecące ku przodowi, dwa białe: jedno na dziobie, drugie nieco wyżej na rufie, świecące ku przodowi i jedno białe na rufie świecące ku tyłowi. A to co teraz widzimy to statek płynący dokładnie w naszym kierunku. „Łał …” dało się słyszeć od tego i owego. A co poniektórzy głośno zaczęli wyrażać obawy czy to aby na pewno bezpieczne.
Po chwili jednak światło czerwone zniknęło i zostały tylko: zielone i dwa białe, lecz nie jedno nad drugim a jedno obok drugiego. Wyjaśniłem zatem, że statek minie nas za rufą i, że w tej chwili nie ma się czego obawiać. Tak też się stało i w jakiś czas potem oglądaliśmy już tylko jedno, tylne, białe światełko.
Po tym wydarzeniu niektórzy zaczęli się dopytywać jak szeroko świecą takie światła statkowe. Zacząłem tłumaczyć, że światła burtowe, to znaczy zielone i czerwone omiatają sektor 112,5˚ od osi jachtu w prawo zielone i 112,5˚ od osi jachtu w lewo czerwone. Natomiast światła białe skierowane ku przodowi omiatają oba te sektory.
Moim objaśnieniom z wielką uwagą przysłuchiwał się młody człowiek, który stał za sterem. Był, to Góral, który nie dość, że po raz pierwszy był na jachcie, to po raz pierwszy w ogóle widział Bałtyk i jakiekolwiek inne morze. Wsłuchiwał się w każde słowa tak jakby niczego nie chciał przegapić i wszystko zapamiętać. Każde wyjaśnienia analizował pod nosem i po chwili przytakiwał sobie samemu, co oznaczać by mogło, że zrozumiał i może chłonąć dalej.
Tłumaczyłem zatem dalej, że jeśli dodamy sektory świecenia świateł: zielonego i czerwonego, to otrzymamy kąt 225˚... Zerknąłem na Górala przeanalizował pod nosem i przytaknął sobie głową. Jadę dalej: …. W takim sektorze święcą do przodu również światła białe skierowane ku przodowi (wiecie to jedno wyżej drugie niżej). Góral zmarszczył brwi ale po chwili przytaknął sobie. A światło białe rufowe ciągnę dalej świeci w sektorze 135˚ - Góral przytaknął co po dodaniu 225 daje całe 360 stopni. Góral zmarszczył brwi na nieco dłuższą chwilkę i odezwał się po raz pierwszy:
- Uuuu, to duzo … .
Zamydlacz, maj 2009.
|
|
|