![]() |
||||||||||
|
|
||||||||||
|
|
||||||||||
|
|
||||||||||
|
||||||||||
|
|
||||||||||
|
|
||||||||||
|
|
||||||||||
|
|||||||||||
|
Marceli Bieliński Wiatrów nie przetrzymałem Pogoda damsko-męska. -Wiatr pizd.. po chu.. ! Wycieraczki leniwie zgrzytają po twarzach z plakatów wyborczych. Gapią się z nich jakieś nieznane (nikomu!) facjaty: jeden w płaszczu, drugi student, inny z taaakim przedziałkiem, a wszyscy... okropne gęby! Stoję na skrzyżowaniu i przechylam się aby zobaczyć światła przysłonięte przez jednego z tych bezmózgowców (-normalny człowiek w takim miejscu by się nie powiesił). Jeszcze czerwone, więc z nudy zastanawiam się, jakie zadał bym pytanie takiemu kandydatowi, gdyby go zmusić do spotkania ze swoimi wyborcami? Interesowało by mnie, kiedy i co spowodowało, że postanowił błysnąć i pozostawić ślad na ziemi (z treści plakatu wynika, że w postaci następnego bzdurnego przepisu). -Nagle zdałem sobie sprawę ze swojego szczęścia: „toż jestem w tym spełniony!” , a stało się to zupełnie przypadkowo, gdy oprócz codziennych zajęć człowieka pracy, spróbowałem swych sił w sporcie; narciarstwie i żeglarstwie. Ślad na ziemi. ...a wtedy to błysnąłem! Oprócz mnie załogę stanowiły młode dziewczęta i kapitan Zbyszek, który dwukrotnie w czasie rejsu wyszedł z hundki, obejrzał horyzont i kartkę w dzienniku, wypowiedział znamienne „taak”, po czym wrócił na swoje stałe miejsce. Toaletę oszczędzaliśmy zwyczajowo i swoje potrzeby załatwialiśmy w szelkach na rufie. Jeśli udawała się tam któraś z dziewcząt to usuwałem się dyskretnie do mesy. Chcąc zaoszczędzić młodym neofitkom wypierdzin staruszka, ze swoimi potrzebami postanowiłem poczekać do końca rejsu. Kompas zaprowadził nas na główkę Helu i musieliśmy tam pozostać do rana, by do Górek wejść za dnia. Jednak zjedzona sałata już mi tak dokuczyła, że odrzuciłem konwenanse. Zacząłem, gdy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pojawił się nasz flagowy żaglowiec. Padła komenda pozdrowienia banderą, a ja miałem tylko jedne spodnie... Jakaś wredna fala obróciła J-kę rufą do Naszej Chluby. Na pozdrowienie odpowiedzi nie dostaliśmy, a ja zaspokoiłem potrzebę błyśnięcia,tak jak ten poseł z plakatu, którego też na nic konstruktywnego nie będzie stać i wymyśli następną szykanę dla swoich, nieznanych wyborców. |
|
|
|
|
|
|
|